'Dwie godziny. Za dwie godziny będę w towarzystwie największych sław. Za dwie godziny będę dumnie kroczyła po czerwonym dywanie z najbardziej pożądanym Brytyjczykiem.' Ta myśl mnie przerażała. Jak ludzie zareagują, gdy dowiedzą się o mnie? Czy media zrobią ze mnie osobę publiczną? Czy zostanę ofiarą nienawiści? A może fani mnie polubią? Albo po prostu nie zwrócą na mnie uwagi... Nie miałam pojęcia. Za dużo myślałam. Musiałam się odstresować. Poszłam do barku i wyciągnęłam wino. Upiłam kilka łyków. Nerwowo krążyłam po salonie. Czas mijał szybko. ZA SZYBKO. Nawet nie wiedziałam, kiedy otworzyłam kolejną butelkę wina...
***
Straciłam kontakt ze światem. Nie potrafiłam zrobić dosłownie NIC. Najzwyczajniej upiłam się w trupa. Zalegałam na sofce, a wokół mnie walała się niezliczona ilość butelek po winie. Wszytko było takie... niewyraźnie. Widziałam niewyraźnie, słyszałam niewyraźnie i zapewne mówiłam niewyraźnie. Nie byłam pewna, ale chyba od jakiegoś czasu ktoś dobijał się do drzwi. Nie miałam siły, by wstać i to sprawdzić. Wydawało mi się, że ktoś wszedł do środka. Tak, wyraźnie dało się usłyszeć kroki. Nagle.. zapadła cisza.
- Oh, Audrey... - usłyszałam chrypliwy głos. Dostrzegałam jakąś postać, która nachylała się nade mną. Poczułam, jak ktoś dotyka mojego policzka. - Coś Ty narobiła...
- And that's what makes you beautiful... Harry? - wyszeptałam. - NO DALEJ! ŚPIEWAJ ZE MNĄ! - krzyknęłam.
- Shhhh.. Uspokój się, księżniczko.
Gdy tylko usłyszałam to słowo, mimowolnie się uśmiechnęłam. Nie wiedziałam, co chłopak zamierza ze mną zrobić. Niósł mnie... ale gdzie? Długo główkować nie musiałam, gdyż poczułam, że loczek kładzie mnie nad moim nadzwyczaj miękkim łóżku. Postanowiłam to wykorzystać, udając, że śpię. A on delikatnie i bezszelestnie nakrył mnie kołdrą.
- Znowu sam... Ja to się z Tobą mam, dziewczynko. - mamrotał jakby sam do siebie.
Łóżko trochę ugięło się z mojej prawej strony. To Harry przysiadł się obok i niepewnie złapał mnie za rękę.
- Chyba muszę Ci wybaczyć ten Twój głupi, mam nadzieję, że jednorazowy występek. - westchnął donośnie i kosmyk włosów założył mi za ucho. - Nie mam pojęcia, co Ty ze mną robisz... Jeszcze nigdy nie potrafiłem być tak pewny w tym, co robię... Cholera! - zaśmiał się ironicznie. - Zmieniasz mnie, małpeczko. Jeśli tak dalej będzie... Wow, narobię sobie u Ciebie długu. Ale póki co, to musi Ci wystarczyć. - nachylił się i z czułością ucałował mnie w czoło. - Śpij dobrze, Ary. - wstał, ale chyba nie chciał iść, gdyż czułam, że nadal trzyma moją dłoń.
Serce waliło mi jak szalone. Czy to wszystko przez alkohol, czy sama jego obecność tak na mnie zadziałała? Kurwa! Wtopa. Musiałam dalej grać...
Serce waliło mi jak szalone. Czy to wszystko przez alkohol, czy sama jego obecność tak na mnie zadziałała? Kurwa! Wtopa. Musiałam dalej grać...
- Eeeee... - wydukałam głosem godnego każdego pijanego człowieka. - Haa... Harry!
- Tak? - zapytał zmieszany.
- Choo.. Chodź tu. - pokazałam gestem ręki, by się nachylił.
Tak też zrobił. Zarzuciłam rękę na jego ramię i przyciągnęłam jeszcze bliżej, nasze usta prawie się stykały.
Tak też zrobił. Zarzuciłam rękę na jego ramię i przyciągnęłam jeszcze bliżej, nasze usta prawie się stykały.
- Paa.. Pamiętaj jedno. - wyjąkałam. - Bardzo Cię lubię.
Byłam pewna, że się uśmiechał.
- Ja już chyba sobie pójdę.. - powiedział, chociaż wyraźnie mówił to ze smutkiem.
Delikatnie wywinął się z mojego uścisku. Przymrużonymi oczami patrzałam, jak wychodził z pokoju.
- HARRY!
- Tak? - zapytał, wychylając się zza drzwi.
- Kuuu... Kup mi mandarynki. - wybełkotałam.
Usłyszałam, jak zachichotał, a potem już nic, gdyż odpłynęłam w krainę Morfeusza...
***
Siedziałam nieprzytomna w salonie, popijając gorącą herbatę. Byłam totalnie załamana. Wczoraj dałam ciała. Popis mojego życia. Zawaliłam sprawę. Matko! Co mnie podkusiło, by ruszać to przeklęte wino?! Jak ja się wytłumaczę Harry'emu? Nie miałam już pewnie żadnych szans u niego.
- Dzieeeeeeeeeeeeeeeeeeń dobry! - dotarło do moich uszu dość głośne przywitanie.
- Dzieeeeeeeeeeeeeeeeeeń dobry! - dotarło do moich uszu dość głośne przywitanie.
- Shhhhhhhh!! I tak jestem ledwo żywa... - wydukałam, pocierając skronie.
Chłopak przeskoczył sofkę i usiadł dokładnie obok mnie, otulając mnie ramieniem.
- Jak się czujesz, słoneczko? - zapytał, uśmiechając się łobuziersko.
Wzdychnęłam.
- Po co tu przylazłeś, Styles?
- Mandarynki przyniosłem, tak jak obiecałem. - odpowiedział, machając mi woreczkiem z owocami tuż przed oczami.
- Chłopie, mi są potrzebne z trzy litry wody na kaca, a nie jakieś mandarynki...
- Wiesz... - powiedział, patrząc mi prosto w oczy. - Ja chociaż dotrzymuje słowa.
Momentalnie się zaczerwieniłam. Trudno było określić, czy ze zawstydzenia czy może ze złości...
- Dupek.- wysyczałam przez zaciśnięte zęby.
Chłopak prychnął w odpowiedzi.
- Dupek, na którego lecisz.. - odpyskował, uśmiechając się triumfalnie.
Moja twarzy przybrała wyraz zdziwionej. O co mu chodziło?
- Nie schlebiaj sobie. - burknęłam i zarzuciłam włosami.
- Lecisz na mnie. - drążył.
- Wcale, że nie... Wmawiaj sobie. - wystawiłam mu język.
- Boże... - wyszeptał rozmarzony. - Ale Ty jesteś we mnie zapatrzona.
- Dość tego, Styles. - warknęłam i podniosłam się z kanapy.
- Nie, stój! - chłopak pociągnął mnie za rękę i usadowił obok siebie.
- Co?!
Harry przybliżył się do mnie na niebezpieczną odległość. Nasze czoła się stykały.
- Musisz mi się odpłacić za wczoraj. - wyszeptał.
- Co masz na myśli?
- Chodźmy na koncert. Dzisiaj wieczorem. Co Ty na to? - zapytał, pocierając swoim nosem o mój.
- Noooooo...
Chłopak wyczekiwał mojej odpowiedzi. Nie wiedziałam, czy się zgodzić. Ale w sumie... to była moja ostatnia, deska ratunku.
- A czyj koncert? - spytałam, uśmiechając się przekonująco.
- Ed'a Sheeran'a. Może być?
- Czy... czy może być? No pewnie! - odpowiedziałam uradowana.
- Więc jesteśmy umówieni. - wyszeptał i delikatnie ucałował mnie w nos, co wywołało uśmiech na mojej twarzy. - W takim razie zostawię Cię teraz, musisz doprowadzić się do porządku, mała.
W odpowiedzi stęknęłam z dezaprobatą.
- Nie przypominaj...
- Dasz radę. Skoro tak bardzo Ci na mnie zależy, musisz wyglądać naprawdę seksownie, by zainteresować mnie Twoją osobą.- powiedział, uśmiechając się cwaniacko.
- Daruj sobie, gwiazdo. - parsknęłam.
Harry zaśmiał się.
- Lubię w Tobie tą agresywność. To jest takie.... podniecające. - rzekł zafascynowany. - Byłaś w poprawczaku, że z Ciebie taka buntowniczka?
- Ahh, wiele o mnie nie wiesz.
- Muszę dowiedzieć się o Tobie wszystkiego, zanim media to zrobią.
- Do zobaczenia, Harry. - powiedziałam rozbawiona.
- Pa, żabciu! Dziubaski! - odpowiedział i wybuchnął śmiechem, następnie opuścił mój dom.
**************************************
Ludzie, jesteście niesamowici! Spełniacie każdą moją prośbę, po prostu przechodzicie samych siebie! *-* Dziękuję Wam, za te wszystkie komentarze i tak wielką ilość wyświetleń. KOCHAM WAS!!
Chciałabym poinformować, że do następnego piątku nie będę mogła dodać rozdziału. Będę u babci, a tam niestety nie mam dostępu do internetu :(
13 KOMENTARZY = NOWY ROZDZIAŁ